» Blog » Gdzie się podziały moje daktyle?
01-06-2010 21:29

Gdzie się podziały moje daktyle?

W działach: dla dzieci, witaminy | Odsłony: 590

Gdzie się podziały moje daktyle?
Jestem, niestety, łasuchem. Od pewnego czasu, zamiast bezwartościowych cukierków, zajadam daktyle. Daktyle są pyszne, zdrowe i antyrakowe, a prócz tego tanie. Kilogram drylowanych kosztuje tylko 8zł. Jeśli kupisz niedrylowane, zasadź pestkę w ziemię. Po pół roku wyrośnie cieniutki zielony pęd, który po latach zmieni się w wielkie drzewo.

Daktyl to owoc daktylowca właściwego. Jego nazwa pochodzi od greckiego słowa „daktylos” czyli palec (np. polidaktylia, czyli posiadanie więcej niż 5 palców u ludzkiej kończyny), Owoce są podobne do ludzkich palców.

Ze słowem "daktyl" łączę także pewien wspaniały wierszyk Danuty Wawiłow. Pamiętam, że go uwielbiałem, miałem wtedy ok. 3 lat. Mimo, że znałem go już na pamięć, chciałem, żeby tata mi go czytał/recytował z pamięci co i rusz. Smak daktyla poznałem dopiero po 10 latach. W peerelu takich rzeczy w moich bliższych i dalszych okolicach nie uwidziałeś. Wujek, który stacjonował na Golanie przywiózł mi niedrylowane kandyzowane daktyle w prezencie (razem z suszonymi figami).

Fragmenty wierszyka lubię recytować mojej żonie oraz kotu, który też daktyle uwielbia. Zdarza mu się wyżerać owoce z otwartego pojemnika, lub rozrywać zasupłane foliowe torebki z przysmakiem. Czasami wersy wykorzystuję w opisach na GG. W przyszłości zamierzam czytać go swoim dzieciom. Sam wiersz nadaje się także na lekcję biologii dla malucha. Czytajcie go swoim i cudzym dzieciom, młodszemu rodzeństwu, bliskim i znajomym. Przeczytajcie też sobie, koniecznie na głos.


„Daktyle”
Danuta Wawiłow

Gdzie się podziały moje daktyle?
Wyszedłem z domu tylko na chwilę!
Wyszedłem z domu, wracam po chwili,
patrzę - o rety! Nie ma daktyli!

Gdzie się podziały moje daktyle?
Może je zjadły straszne goryle?
Z okropnym rykiem do domu wpadły,
moje daktyle bezczelnie zjadły!

A te goryle, gdzie się podziały?
Czy je przepędził króliczek mały?
Przyleciał w żółtym aeroplanie,
sprawił gorylom potężne lanie!

A ten króliczek? Gdzie on się schował?
Może go w lesie spotkała krowa
i ślub z nim wzięła, a w zeszły piątek
sześć urodziła królokrowiątek?

A gdzie ta krowa? Kto mi odpowie?
Czy jest w Krakowie? Czy w Ozorkowie?
Ponoć niedawno widziały wilki,
jak kupowała do włosów szpilki.

Wilki? Przepraszam to były słonie!
Jeden nieduży, w złotej koronie,
drugi kudłaty i piegowaty,
wciąż tylko wisiał na telefonie!

Do kogo dzwonił? Może do kawki?
Ale jej w głowie tylko szczypawki!
Nie dość, że głucha i że kłamczucha,
jeszcze ma w szkole cztery poprawki!

Z czego? A nie wiem! Spytam łasicy,
tej co w dżinsowej chodzi spódnicy
i gumę żuje, i której wujek
zawsze daktyle dla mnie kupuje!

Więc gdzie są w końcu moje daktyle?
Czy je straszliwe zjadły goryle?
Małe króliczki? Czarne perliczki?
Wilki, motylki czy krokodyle?

A wy? Przyznajcie się moi mili -
czyście tamtędy nie przechodzili?
Czy to nie wasze mądre kawały,
że te daktyle wyparowały?

Nie?
Więc niech każdy z was mi odpowie,
czemu mu rośnie palma na głowie?

Komentarze Obserwuj


ram
   
Ocena:
0
Czy ten wierszyk nie był zamieszczony w jakimś podręczniku sprzed lat?

Jestem pewien, że wieki temu czytałem to, a nie pamiętam gdzie.
01-06-2010 23:12
Andman
   
Ocena:
0
RAM, nie wiem. Ja miałem go w postaci małej, kwadratowej, ilustrowanej książeczki. Nie wiem czy nie z serii "Poczytaj mi, Mamo". Pamiętam jak przez mgłę całostronicową ilustrację z gorylami w dżungli, a każdy miał na głowie palmę daktylową (a właściwie daktylowca właściwego).
01-06-2010 23:21
Canela
   
Ocena:
0
Ha! Też pamiętam te goryle z palmą na głowie, ale nic ponad to.
01-06-2010 23:34
Thoctar
   
Ocena:
0
Ja miałem w książeczce "Poczytaj mi mamo". Pierwszą zwrotkę powiedziałem z pamięci po przeczytaniu tytułu notki, po odświeżeniu pewnie potrafiłbym wyrecytować cały :)
02-06-2010 07:38
Urko
   
Ocena:
0
Był w telewizji kiedyś taki program o owocach, w których była taka zabawna, pulchna Azjatka, i tam właśnie co tydzień opowiadali o pochodzeniu, zaletach, etc. różnych owocach i pamiętam ten wierszyk z odcinka o daktylach właśnie :D
02-06-2010 08:44
Balgator
   
Ocena:
0
Ech.. fajne :) przypomina się dzieciństwo.
02-06-2010 09:19
AdamWaskiewicz
   
Ocena:
+1
Książeczkę pamiętam, z ilustracjami Lutczyna. Piegowaty słoń zawsze mnie zachwycał, chociaż nie bardzo rozumiałem, co znaczy "wisieć na telefonie".
02-06-2010 09:34
Andman
   
Ocena:
0
Adam, właśnie miałem o ty napisać. Bardzo dziwnym wydawało mi się, w jaki sposób wielki słoń może wisieć na małym telefonie. Zwizualizowałem sobie tego konkretnego słonia jako niewielkiego pluszaka, ale i tak wyrażenie "drugi [słoń] kudłaty i piegowaty, wciąż tylko wisiał na telefonie" budziło we mnie jakiś niepokój.
Innym faktem jest, że mieszkałem na wsi i telefon widziałem najwyżej w telewizji.



02-06-2010 09:55
Ezechiel
   
Ocena:
0
Znakomity kawałek. Dzięki za przypomnienie.
02-06-2010 16:08
earl
   
Ocena:
0
Seria "Poczytaj mi mamo" to było coś. Nieraz Rodzice czytali mi takie wierszyki na dobranoc. Dzięki za odświeżenie literatury sprzed prawie 30 lat.
02-06-2010 21:09
ram
   
Ocena:
0
To jednak musiała być książeczka z serii "Poczytaj mi, Mamo". Dzięki za przypomnienie.
02-06-2010 21:31
teaver
   
Ocena:
0
Moja ulubiona książeczka! :D Dzięki! A książeczka była z serii Poczytaj Mi Mamo, z genialnymi rysunkami Edwarda Lutczyna.
02-06-2010 22:02

Komentowanie dostępne jest po zalogowaniu.

ZAMKNIJ
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.